Thursday, September 3, 2009

Być bretharianinem - czy to możliwe?

Bretharianie to ludzie twierdzący, że do życia nie potrzebne jest spożywanie jakichkolwiek pokarmów. Swoją postawę tłumaczą prawami fizyki. Nauka zna wiele przypadków ludzi, którzy energię do życia czerpali ze słońca i powietrza.

W 2000 roku w indyjskiej prasie opublikowano artykuł o 64-letnim mężczyźnie, który przez cały rok, będąc pod kontrolą lekarzy, żył jedynie oddychając a swoją “dietę” wzbogacał pijąc jedynie przegotowaną wodę. Mężczyzna ten nie odczuwał zmęczenia ani osłabienia fizycznego czy też psychicznego. Twierdził, że jego ciało uzyskuje energię z promieni słonecznych oraz z ziemi – kiedy spaceruje po niej boso.

U podstaw teorii bratharianizmu leży fizyka: ciało ludzkie zbudowane jest z atomów a jak wiadomo te nie potrzebują pożywienia. Teoria życia bez jedzenia początkowo uznawana była za bezsensu i sprzeczną ze wszelkimi badaniami nad życiem organizmów. Jednak po pewnym czasie zaczęto poważnie traktować ten problem.

Dieta” zyskała wielu gorących zwolenników, szczególnie w gronie fizyków. Niestety, funkcjonowanie organizmu człowieka zostało tak skonstruowane, by podtrzymywać funkcje życiowe musi spożywać pokarmy. Jeżeli nawet przyjmiemy, że powietrze jest nośnikiem pewnych cząstek elementarnych, to i tak możliwość ich wyodrębnienia i odpowiedniego wykorzystania przez ludzki organizm jest mało prawdopodobna. Kontrowersyjną pozostaje też sprawa nawodnienia organizmu: człowiek, by prawidłowo funkcjonować, musi systematycznie uzupełniać traconą nieustannie wodę. Po pożywienie sięgają przecież wszystkie organizmy, poczynając od pierwotnych, a jak dotąd matka natura nie stworzyła organicznego perpetum mobile.

Zatem zadajmy sobie pytanie: czy postawa bretharian jest możliwa? W Australii, gdzie jest to bardzo modne, mimo obserwacji życia takich ludzi odnotowywane są częste zgony u praktykujących ten styl życia. Witaminy i minerały, tłuszcze czy cukry to składniki konieczne, a tych w powietrzu brakuje. Podsumowując wiec, na wszelki wypadek, pozostańmy przy – być może staroświeckich, ale za to sprawdzonych z dziada pradziada, tradycyjnych praktykach odżywiania się.

Posted by boby at 07:27:50
Comments

Leave a Reply