Zeszłam z rozmiaru 30 do 18 - Część 2
Pierwszy dzień diety nie był zły. Czułam, że muszę to zrobić, że to moja ostatnia szansa. Więc zaczęłam i prostu trzymałam się tego. Zobaczyłam różnicę już po pierwszym tygodniu stosowania diety. W ciągu sześciu tygodni schudłam prawie 23 kilogramy.
Jednak nadal nie ruszałam płatków śniadaniowych czy owsianki. Żadnej skrobi. Od czasu do czasu pozwalałam sobie na kawałek bułki, jako specjalny przysmak. Ale przestałam. Chodzę tylko do takich restauracji, gdzie będę mogła coś zjeść. Nie mam zamiaru się katować we włoskiej restauracji, nie jest taka głupia. Jeśli idę do chińskiej, to tylko takiej, gdzie nie używają glutaminianu sodu. Wybierasz sobie mięso i jarzyny, a oni ci to smażą, szybko mieszając. Więc chodzę tam dwa razy na tydzień. Uwielbiam owoce morza - małże, krabie nóżki, krewetki. Mają tam też zieloną fasolkę szparagową przyrządzaną z czosnkiem i oliwą. Mogę zjeść cały talerz. Mrożona herbata ze słodzikiem albo dietetyczna cola. Wracam do domu pełna, to moja uczta - dwa razy na tydzień.
Nie chodzę już do żadnych knajpek fast food bo nie ma tam dla mnie jedzenia. Tylko raz w miesiącu robię sobie wielką ucztę w McDonaldzie - niskotłuszczowy jogurt owocowy. Wiem, że zawiera węglowodany, ale i tak go jem. Widzicie, oni nie wspominają Wam o węglowodanach. Piszą “niskotłuszczowy”, ale może w tym być cukier. Owoce również mogą być mrożone w cukrze. Stwarzają wrażenie, że jesz coś zdrowego, ale wcale tak nie jest. Musisz dokładnie czytać skład zanim cokolwiek kupisz. Jak wtedy gdy idę do supermarketu i kupuję bezcukrowe lody z mrożonego soku. Zjadam je, kiedy mam ogromną ochotę na coś słodkiego. Jeśli mam złą noc i czuję na coś straszną ochotę, mogę zjeść nawet cztery, ale to pomaga mi jakoś przetrwać. Robię sobie galaretki owocowe bez cukru, piję dietetyczną colę. Wypijam także filiżankę kawy dziennie, rano. Odchudzanie nie polega według mnie na samych wyrzeczeniach.
Teraz próbuję nawet jeść śniadania. Zjadam jajecznicę i ze dwa plasterki bekonu. Albo biorę kawałek wędliny i zawijam z niskotłuszczowym serem i plasterkami pomidora. Nadal nie przepadam za śniadaniami, ale stwierdzam, że to podtrzymuje siły.
Dieta zabrania żadnego pieczywa i się tego trzymam. Kiedy w pracy przynoszą tuńczyka z bagietką, zdarza się że zjem parę kęsów bułki wbrew diecie. Ale bardzo rzadko, nie pozwalam sobie na więcej. Ostatnio można powiedzieć, że utknęłam w martwym punkcie. Od trzech miesięcy tracę i odzyskuję 5 kilogramów. Byłam w domu rodzinnym we Wrocławiu przez trzy tygodnie, poszłam na wesele, przyjęcie urodzinowe - ale wcale nie utyłam. Na przyjęciu weselnym siostrzenicy zjadłam łososia i sałatkę i to wszystko. Nie tknęłam tortu weselnego.
Mój szwagier zrobił mi bakłażan na święta i sałatkę. Nie jadłam indyka, nadzienia ani ziemniaków. Moja rodzina rozumie czym jest odchudzanie i mnie wspiera. Jeżdżę tam dość rzadko - raz schudłam 27 kilogramów pomiędzy wizytami, a następnym razem dalsze 14. W sumie od czasu mojej ostatniej wizyty w domu zrzuciłam około 57 kilogramów. Umówiłam się na obiad z dawnym kolegą ze szkoły średniej, a on przeszedł obok mnie. Potem odwrócił się i spytał: “Hania? Wyglądasz tak samo jak 30 lat temu.” Ucałowałam go z całej siły. Nie chcę abyście odnieśli mylne wrażenie, nadal jestem gruba, ale na tej diecie zeszłam z rozmiaru 32 do 18. To jedyna dieta, jaka w moim przypadku się sprawdziła.